Całkowicie szczerze… myślę, że w tym przypadku wszystko naraz i jeszcze trochę więcej. Była to dla mnie ciężka do zrozumienia lektura, zwłaszcza lll część. Fakt, że Mickiewicz pisał kilka części w tym samym momencie, a sam Adaś nie ustawił ich w odpowiedniej kolejności (poprawnie się czyta w kolejności ll, lV, ll) wcale nie ułatwia pojęcia tej książki. Mimo wszystko posiada ona kilka zalet…
Nie chcę, by mój wpis zmienił się w streszczenie i opracowanie lektury, ale chcę przywołać dwa bardzo ciekawe dla mnie fragmenty tego utworu.



Mamy tu trzy podsumowania ze spotkań z duchami w ll części Dziadów. Mówią one wiele o głęboko zakorzenionej w nas tradycji chrześcijańskiej i w tamtych czasach o otwarciu na obcowanie ze śmiercią.

Mamy też różne postrzeganie miłości: jako najgorszej rzeczy na świecie, najbardziej bolącym losie lub pięknej i prawdziwej relacji. Oczywiście kobieta jest postrzegana jako modliszka, lecz to norma tamtych czasów. Jednak uważam to za ciekawy element tej lektury, gdyż sam Mickiewicz miał wiele kochanek, przeżył niespełnioną miłość oraz zniszczył swej żonie życie… Osobiście zastanawiam się, po której stronie medalu sam by się stawił.